1

Lustrzanka czy bezlusterkowiec? Różnice, wady, zalety

Lustrzanka czy bezlusterkowiec? Różnice, wady, zalety
5 (100%) 4 votes

Lustrzanka czy bezlusterkowiec? To pytanie zadaje sobie dzisiaj wielu fotografów – szczególnie tych, zaczynających przygodę z fotografią, ale także profesjonalistów z doświadczeniem, którzy planują upgrade lub wymianę sprzętu. W tym artykule przyjrzymy się podstawowym różnicom pomiędzy cyfrowymi lustrzankami a bezlusterkowcami, które mamy nadzieję, że pomogą Wam wybrać odpowiedni system.

Lustrzanka czy bezlusterkowiec – jak było

Jeszcze kilka lat temu wybór był prosty – lustrzanka. Przede wszystkim dlatego, że systemy bezlusterkowych aparatów nie istniały. W 2009 roku Olympus wypuścił na rynek swój aparat Pen E-P1 i świat aparatów cyfrowych stanął na głowie, ponieważ pojawiła się alternatywa dla lustrzanek. Bezlusterkowe aparaty zaoferowały także wymienne obiektywy, jednak bez mechanizmu lustra, dzięki czemu są lżejsze, prostsze pod względem mechanicznym, przez co także tańsze.

Jednak brak lustra w aparacie powoduje brak optycznego wizjera – pozostaje nam wyświetlacz lub elektroniczny wizjer. Początkowo elektroniczne wizjery działały słabo, miały widocznie opóźnioną reakcję lub po prostu wyświetlały obraz w słabej jakości. Bezlusterkowce umożliwiały zmianę obiektywów – jednak ich wybór był bardzo mocno ograniczony.

Jednak sporo się zmieniło, technologia poszła mocno do przodu, a producenci wypuszczają na rynek coraz więcej obiektywów do systemów bezlusterkowych. Czy można więc powiedzieć, że bezlusterkowe aparaty dogoniły lustrzanki cyfrowe? A może je przegoniły? Ciężko to jednoznacznie stwierdzić, bo w dużej mierze zależy to także od tego co i w jaki sposób fotografujecie. Przygotowaliśmy dla Was listę podstawowych różnic pomiędzy tymi systemami, tak, aby pomóc Wam wybrać.

Rozmiar (ma znacznie?) i waga

Generalnie – bezlusterkowce są z zasady mniejsze i lżejsze. Generalnie niska waga i kompaktowy rozmiar to dość spory atut, jednak nie zawsze. Bezlusterkowe aparaty, szczególnie te z z dużą matrycą (pełna klatka lub np. APS-C) pomimo tego, że są dużo mniejsze i lżejsze niż ich kuzyni posiadający lustro to pod uwagę należy też wziąć obiektywy – samym body zdjęć przecież nie zrobimy. Oczywiście są szkła małe i lekkie, ale jeżeli szukamy jasnego obiektywu, albo co gorsza teleobiektywu to same szkła nie różnią się już tak mocno wagą i rozmiarem od tych używanych w lustrzankach. Co gorsza (rzecz jasna dla bezlusterkowców) relatywnie duży i nie najlżejszy obiektyw przypięty do małego i lekkiego body powoduje dość słaby komfort użytkowania – cały zestaw jest po prostu słabo wyważony. Lepiej to wypada w systemach Panasonica i Olympusa, gdzie zastosowano matryce w formacie mikro 3/4 – obiektywy do tych systemów są mniejsze i lżejsze i w zasadzie bliżej im do aparatów kompaktowych.

Mały rozmiar to jednak nie zawsze atut – nie idzie on w parze z ergonomią. Fotografowie doceniają duży, pewny, dobrze leżący w dłoni grip, stąd pewien segment bezlusterkowców robi się coraz „większy”, a przez to bardziej ergonomiczny. Jest jeszcze jedna, dość kontrowersyjna kwestia związana z rozmiarem – wygląd. Tak, wiemy to wszyscy, że duży aparat nie robi lepszych zdjęć, jednak część fotografów boi się, że idąc na zlecenie z małym, przypominającym rozmiarami kompaktowy, aparatem nie będą traktowani przez klientów poważnie. Wiadomo – liczy się efekt końcowy, jednak nikt nie chce usłyszeń od któregoś z gości weselnych, że „Pfff, taki aparat? Mojej córce kupiłem lepszy, większy!”.

Twoja szklarnia – wybór i dostępność obiektywów

Największy wybór obiektywów zapewni Wam (przynajmniej na chwilę obecną) wybór lustrzanki cyfrowej, szczególnie ze stajni Nikona lub Canona. Warto zwrócić także uwagę na ogromny wybór świetnych szkieł dostępnych od innych producentów, takich jak chociażby Sigma czy Tamron.

Bezlusterkowce nadal pozostają w tym temacie w tyle – wybór obiektywów jest znacznie mniejszy, chociaż producenci wypuszczają co chwila nowe szkła do swoich systemów. Ciekawym rozwiązaniem mogą okazać się także adaptery (przejściówki), które pozwalają używać szkieł innych producentów czy nawet obiektywów z lustrzanek – dzięki takiemu rozwiązaniu ilość dostępnych obiektywów nam znacznie wzrasta, jednak nie jest to też idealne rozwiązanie ze względu na przelicznik (powiększenie), czasami straty w świetle, cenę, dodatkową masę i to, że niestety nie zawsze wszystko z takimi adapterami działa.

Wizjer – tradycyjny czy elektroniczny?

Podstawowa różnica pomiędzy lustrzankami cyfrowymi a aparatami nie posiadającymi lustra to wizjer. Lustrzanki przyzwyczaiły nas do naturalnych, jasnych i dużych wizjerów. Bezlusterkowe aparaty nie posiadają optycznego wizjera, a część z nich nie posiada go wcale – co nie koniecznie jest dla każdego problemem – na rynku aparatów kompaktowych obecnie przeważająca większość aparatów nie posiada wizjera, a kadrowanie odbywa się za pomocną wyświetlacza. Bezlusterkowce posiadają natomiast elektroniczne wizjery, które przeszły ostatnimi czasy sporą ewolucję. Jeszcze niedawno elektroniczny wizjer kojarzył się z „lagiem”, czyli opóźnieniami. Taki wizjer działa na zasadzie „małego ekranu lcd” i jeszcze niedawno ze względu na technologię opóźnienia obrazu wyświetlanego w wizjerze do tego, co faktycznie widzi aparat były dość spore, przez co używanie takiego systemu było uciążliwe. Dzisiaj elektroniczne wizjery pracują znacznie szybciej, jednak czasami przy szybkich ruchach aparatu nadal można dostrzec opóźnienie – jednak nie przeszkadza to już tak bardzo.

Dużą różnicą jest także to, co w wizjerze widzimy. Zaczynając od samego kadru: w lustrzance widzimy „czysty” obraz, tak jak widziałoby je nasze oko (bez efektu głębi itp.), za to w bezlusterkowcach w wizjerze widzimy od razu taki sam obraz, jaki będziemy mieli w efekcie końcowym na zdjęciu (takie swoiste WYSIWYG). Ponadto w elektronicznym wizjerze możliwe jest wyświetlanie znacznie większej ilości elementów i parametrów, których w lustrzankach nie doświadczymy.

Istnieje jednak coś takiego jak przyzwyczajenie, którego ciężko się pozbyć. Jeżeli przyzwyczailiśmy się do używania tradycyjnego, optycznego wizjera w lustrzance zmiana na elektroniczny wizjer może nam chwilę zająć.

Ostrzymy – autofocus

Lustrzanki i bezlusterkowce różni w znacznym stopniu sama technologia stojąca za autofocusem. W lustrzankach ostrzenie wymaga opuszczonego lustra (wtedy możemy patrzeć przez wizjer), a sama detekcja ostrości polega na detekcji fazy. Światło wpadające do obiektywu wpada na lustro, które jest półprzepuszczalne – część światła kierowana jest na kolejne lustro pomocnicze, a z niego na specjalne czujniki CCD. W uproszczeniu i bez zbędnego wgłębiania się w szczegóły – to temat na zupełnie inny artykuł, ale można powiedzieć, że detekcja ta działa „sprzętowo”. W trybie LiveView (podglądu) ze względu na podniesione lustro lub po prostu w aparacie bezlusterkowym wykrywanie ostrości działa na zasadzie kontrastu i wszsytko dzieje się „w oprogramowaniu” na podstawie obrazu zczytanego z matrycy. Generalnie rzecz ujmując system detekcji fazy jest szybszy i precyzyjniejszy niż metoda z wykrywaniem kontrastu Producenci bezlusterkowców doskonale o tym wiedzą i w topowych bezlusterkowcach stosują systemy hrybrydowe – czujniki CCD montowane są na matrycy, dzięki czemu można pominąć niewystępujące w tym typie aparatów lustro.

Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, czy w szybkości i precyzji autofocusa lepsze są lustrzanki czy bezlusterkowce. Wszystko zależy od konkretnego modelu i systemu użytego do detekcji ostrości a także od zastosowanych obiektywów.

Klatki na sekundę – zdjęcia seryjne

Szybkostrzelność aparatów ma znaczenie przede wszystkim w fotografii reporterskiej, przy fotografowaniu sportów (szczególnie tych „szybkich”), a producenci cały czas prześcigają się w ilość FPSów (klatek na sekundę). Pod tym względem bezlusterkowce zdecydowanie wygrywają i są bezkonkurencyjne. Budowa bezlusterkowca, w tym brak mechanizmu podnoszenia i opadania lustra, powodują, że w takich aparatach można uzyskać znacznie większe „prędkości”.

Lecz czy ten parametr powoduje, że bezlusterkowce są znacznie lepsze niż lustrzanki? Niekoniecznie – wszystko zależy od naszych potrzeb, a umówmy się, 8-12 FPSów przy zdjęciach to i tak dużo.

Funkcje, tryby, opcje

Ciężko tutaj mówić o różnicach – większość bezlusterkowców naśladuje tutaj systemy, opcje i funkcje do których przywykliśmy w lustrzankach. Oba systemy pozwalają oczywiście na robienie zdjęć w trybach PASM, pozwalają fotografować w RAWach oraz JPG.

Jakość obrazu – ISO, rozmiar, format

W lustrzankach stosuje się matryce APS-C (crop, DX) lub pełną klatkę (full-frame, FF). W przypadku bezlusterkowców występują również matryce pełno klatkowe oraz cropy (APS-C), ale istnieją także mniejsze matryce – wszystko zależy od modelu. Ciężko tu wyciągnąć jakiekolwiek wnioski, czy ogólnie lustrzanki czy bezlusterkowce są lepsze – wszystko zależy od konkretnego modelu i użytej w nim matrycy.

Bateria i jej wytrymałość

Pod względem ilości zdjęć, jaką możemy wykonać na jednej baterii lustrzanki mają znaczną przewagę – można nawet w wielkim uproszczeniu ująć, że na jednej baterii lustrzanką wykonamy ponad dwa razy (a czasami nawet cztery razy) więcej zdjęć niż aparatem, który lustra nie posiada. Wynika to oczywiście z faktu, iż używanie do podglądu ekranu, elektronicznego wizjera, matrycy oraz ciągłej pracy oprogramowania zużywa znacznie więcej prądu. Często też lustrzanki mają po prostu większe baterie.

Video

Co prawda zajmujemy się zdjęciami i o tym chcemy pisać, bo na tym się znamy – jednak trudno nie wspomnieć o tym aspekcie przy takim temacie. Cóż – różnice są, ale niewielkie i najczęściej na korzyść bezlusterkowców. Nie będziemy się rozpisywać na ten temat, ale aparaty pozbawione lustra wydają się być przyszłością filmowania – oczywiście nie mówimy o produkcjach filmowych, a mniej poważnych zleceniach wideo, gdzie bezlusterkowce spisują się generalnie lepiej niż lustrzanki.

Cena

Ciężko porównać ceny wszystkich lustrzanek do cen bezlusterkowców, ale można śmiało stwierdzić, że kupując tanią lustrzankę dostajecie lepszy aparat niż kupując taniego bezlusterkowca. Po przekroczeniu pewnego pułapu cenowego różnice te się zacierają, jednak górną granicę (cenową i funkcjonalną) ustalają nadal lustrzanki cyfrowe – flagowce pokroju Nikon D5 czy Canon 1DmII.

Podsumowując – lustrzanki cyfrowe jeszcze nie zostały wyparte przez bezlusterkowce. Czy to nastąpi? Tego nie wiemy. Wiadomo jednak, że zarówno lustrzanki jak i bezlusterkowce dzielą rynek i nadają się także do różnych zastosowań. Większe, wygodniejsze lustrzanki z pewniejszym chwytem na pewno nie zostaną szybko wyparte z rynku reporterskiego. Bezlusterkowce natomiast coraz bardziej podbijają branże fotografii ślubnej, chociaż ich głównymi użytkownikami pozostają nadal… zaawansowani amatorzy, ale to się powoli zmienia.

Może Ci się również spodoba

  • Ja jestem bardzo zadowolona ze swojej lustrzanki. Nie miałam możliwości jeszcze skorzystać z bezlusterkowca, ale po przeczytaniu tego artykułu zastanawiam się czy tego nie zrobić.